- Środa. Po południu.
- Dzisiaj rano otworzyłem pana Bielinka, tego spod czternastki. Już od
tygodnia skarżył mi się, biedaczek, że mu coś leży na wątrobie. A jednak
niczego nie znalazłem. Ciekawe, dlaczego chciał mnie wprowadzić w błąd.
Podobnie zresztą, jak pan Paprotka, który usiłował mi wmówić, że ma
zimną krew. A kiedy przetoczyłem mu ją do butli, to się okazało,
że jej temperatura wynosi grubo powyżej zera. A ściślej mówiąc,
36 i 6, czyli razem 42. A ten Paprotka, widocznie ze wstydu, już się
więcej do mnie nie odezwał.